Zostaw proszę komentarz,dla ciebie to sekunda,a dla mnie motywacja do dalszej twórczości.
-Aaaaaaaaaaa!!!-krzyczę.
Obudziłam się cała zalana potem i zapłakana z powodu koszmaru.Znów mi się śnił ten feralny dzień.Dzień,w którym całe moje życie legło w gruzach,a całe szczęście uciekło i nigdy nie wróci...
-Co znowu drzesz mordę?!-"zapytał"mój ojciec-Mam dosyć tego że nie mogę się wyspać przez te twoje nocne krzyki!-wydarł się na mnie jeszcze głośniej.Jestem pewna że cała okolica nas słyszy.
-Bart spokojnie idź do łóżka,zaraz do ciebie przyjdę-powiedziała spokojnym głosem moja macocha na co mój "kochający tatulek" wyszedł mamrocząc coś pod nosem.
Kobieta podbiegła do mnie i nic nie mówiąc mnie przytuliła oraz pozwoliła wypłakać się w swoje ramie.Anastazja,bo tak miała na imię,zawsze pomaga i pociesza w trudnych dla mnie chwilach,bardzo stara się choć trochę zastąpić matkę.
-Cśśśśś,skarbie nie płacz-uspokajała mnie brunetka.
Po 5minutach łzy przestały spływać po moich lekko zaczerwienianych policzkach,lecz wciąż trwałam w uścisku z niebieskooką.
-Znowu ten koszmar?-zapytała lekko odsuwając się ode mnie.Nic nie powiedziałam tylko pokiwałam twierdząco głową-Kochanie tak mi przykro,powiedz mi co mam zrobić żebyś zapomniała?-odsunęłam się od niej i spojrzałam w jej zeszklone,zmęczone oczy.
-Nie musisz nic robić moje szczęście już dawno wygasło,ale dziękuje ci że mnie wspierasz.Każda inna kobieta nawet nie zapytałaby mnie co się zemną dzieję,tylko kazała by mi się zamknąć i zwyczajnie by mnie olała,ale ty...-ponownie spojrzałam na jej twarz po policzkach spływała słona ciecz,a usta były wygięte w lekki uśmiech-...nigdy nie zostawiłaś mnie samej,dziękuje ci.Dziękuje ci za to że jesteś-po tych słowach mocno mnie przytuliła.Na moich ustach pierwszy raz od dawna zagościł uśmiech.
-Kochanie zawsze możesz na mnie polegać,nawet jeżeli nie jestem twoją biologiczną matką czuje z tobą niesamowitą więź i ciesze się że jesteś w moim życiu.Znajdziesz jeszcze swoje szczęście zobaczysz wspomnisz moje słowa gdy będziesz miała swoją kochającą rodzinę,ale teraz idź już spać.-wstała i powoli szła w stronę pokoju jej i taty.
-Anastazja...-powiedziałam,gdy zniknęła już za drzwiami.
-Tak?-zapytała wychylając się zza framugi.
-Czy mogłabyś mi zaśpiewać?-zapytałam lekko zawstydzona,lecz ona uśmiechnięta usiadła tylko na krawędzi mojego łóżka i zaczęła nucić dobrze znaną mi angielską melodię którą,gdy byłam mała śpiewała mi moja mama.
-Twinkle, twinkle, little star,
How I wonder what you are.
Up above the world so high,
Like a diamond in the sky.
When the blazing sun is gone,
When there's nothing he shines upon,
Then you show your little light, and
Twinkle, twinkle, through the night.
Through my curtains often peep
For you never shut your eye
'Till the sun is in the sky
Then the traveler in the dark,
thanks you for your tiny spark,
he could not see where to go,
if you did not twinkle so,
no, i don't know what you are
twinkle, twinkle, little star.
Twinkle, twinkle, little star,
how I wonder what you are.
Up above the world so high,
Like a diamond in the sky.
Like a diamond
Like a diamond
Like a diamond
Like a diamond
Then you show your little light, and
Twinkle, twinkle, through the night.
Twinkle, twinkle, little star,
How I wonder what you are.
Moje powieki opadły pod wpływem jej delikatnego pięknego głos,ostatnie co poczułam przed zaśnięciem to ciepłe wargi muskające moje czoło...
_____________________________________________________
Cześć wszystkim!Przepraszam was że ten rozdział jest kiepski i krótki(obiecuje że się poprawie),ale ten "chapter" miał być taki wprowadzający.Proszę nie gniewajcie się na mnie.Next będzie jutro albo za 3 dni.
-D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz